
W 1894 roku krakowski
prawnik, doktor Henryk Lgocki, miłośnik
Tatr, wpadł na pomysł namalowania panoramy gór. Pomysł przedstawił malarzom Włodzimierzowi
Tetmajerowi i Wincentemu Wodzinowskiemu.

Podczas pracy nad
obrazem doszło do tragedii – z rusztowania spadł jeden z jedenastu malarzy uczestniczących
w realizacji projektu, Niemiec Ludwig Boller. Zmarł kilka dni po upadku.
Obraz ukończono w 1896
i wystawiono w
Monachium. Następna miała być Warszawa ale miasto nie
posiadało budynku, umożliwiającego wystawienie dzieła o wymiarach 115 m
długości i 16 m szerokości.
Zdecydowano się zatem
na wzniesienie rotundy na Dynasach, a wykonanie projektu powierzono Karolowi Kozłowskiemu, późniejszemu
projektantowi rotundy przy Karowej.
Mimo poniesienia niebagatelnych kosztów - około 100 000 rubli –
przedsięwzięcie okazało się klapą.

Inna wersja podaje, że obraz odkupiło wojsko, które płótno wykorzystało… na namioty. W każdym razie obraz przestał istnieć, panoramy szybko wyszły z mody, a budynek pozostał… .

W
1926 zespół, kierowany przez Idę, rozpoczął działalność w rotundzie jako
Warszawer Idiszer Kunstteater.
Gdy teatr przeniósł się do innej siedziby, w 1937 budynek rotundy został gruntownie przebudowany przez firmę Chevrolet z przeznaczeniem na nowoczesny garaż z wjazdem po pochylni, warsztaty samochodowe i stację benzynową.
Gdy teatr przeniósł się do innej siedziby, w 1937 budynek rotundy został gruntownie przebudowany przez firmę Chevrolet z przeznaczeniem na nowoczesny garaż z wjazdem po pochylni, warsztaty samochodowe i stację benzynową.
W
czasie drugiej wojny światowej budynek znacznie ucierpiał, jednak do dzisiaj
zachowały się mury jego dolnej części.

Władze
miasta widziały to nieco inaczej i oczekiwały, że cały budynek zostanie
przeznaczony na cele kulturalne. Tutaj inwestorowi nie zgadzał się rachunek ekonomiczny
i… ruiny rotundy niszczeją dalej.
A
na Dynasach powstaje nowe osiedle.
*Arek*
Wizualka wygląda jak większość rzeczy - niby podobnie a tandetnie. Biorąc pod uwagę fakt, iż większość wizualek i tak wygląda lepiej niż efekt ostateczny na żywo, już sobie wyobrażam gipsobeton z plastikowym dachem w stylu "Blake Carrington walnął sobie altankę".
OdpowiedzUsuń