czwartek, 26 czerwca 2014

Górki

Górki, tak na to miejsce wołają mieszkańcy Sadów Żoliborskich,. Jest to obszerny, pofałdowany, porośnięty zielenią teren otoczony ze wszystkich stron blokami. Wcześniej znajdował się tu fort wniesiony w XIX wieku. Fort może to zbyt duże określenie. Pełna i dokładna nazwa tej budowli to - jak podają źródła – „Dzieło flankujące pośrednie fort Buraków”. Fort ten składał się w całości z wałów ziemnych i był częścią wewnętrznego pierścienia umocnień Twierdzy Warszawa, którą w XIX wiecznej Warszawie i okolicach tworzyli Rosjanie. Oczywiście nie wszystkie te wzniesienia utworzono niespełna dwa wieki

temu. Najstarsza część i pozostałość właściwego fortu znajduje się po południowej stronie „górek”. Widać tam zarys wału oraz fosy, która po każdej zimie i większych opadach deszczu wypełnia się wodą. Inne wzniesienia „górek” pochodzą z okresu budowy koloni osiedli Sady Żoliborskie.

Miał tu powstać mały stadion służący głównie mieszkańcom nowo powstałych osiedli. Projektu jednak nie zrealizowano, ale za to usypano ziemne trybuny, które zamiast ławkami porosły zielona trawą i drzewami. Teren do niedawna pełnił rolę boiska, na którym swoje mecze
rozgrywała Żoliborska Liga Szóstek Piłkarskich. W tych czasach w weekendy gromadziła się tu spora liczba zawodników jak i amatorów piłki nożnej. Można było usłyszeć parę soczystych wyrazów, a także na własne oczy przekonać się, że podczas meczu piłki nożnej pada ok. 3000 różnych wyrazów. Pamiętam czasy dzieciństwa jak razem ze znajomymi grywaliśmy na tym boisku. Trawy na głównej płycie próżno było szukać, było to w całości klepisko, pokryte piaskiem a czasami błotem. Często po deszczu pod bramką powstawała wielka kałuża. Dziś już bramek nie ma i może dzięki temu pojawiła się nawet trawa.

Mówiąc o „górkach” nie można też zapomnieć o „stawikach”. Dwa malutkie stawy przedzielone mostkiem to pozostałości „Glinianek Włościańskich” które znajdowały się tu do lat 30 XX w. Cały rezerwuar zieleni stanowi ogromny kąsek dla developerów, był projekt zabudowania go budynkami z zachowaniem pozostałości fortu. Pamiętam jak kiedyś jedna Pani, która była przedstawicielem niedoszłego inwestora, zaczepiła mnie w tej okolicy pytając co myślę o tym projekcie. Pokazując jakieś kartki z projektem, gdzie ówczesne boisko miało być przerobione na podziemny parking, a nad nim ma powstać ogromny wieżowiec. Do tego jednak nie doszło, może konserwator nie wyraził zgody?

Planowano także uporządkowanie tej okolicy, miały tu powstać alejki spacerowe, boiska, ławki, miejsca do grillowania, a same glinianki miały być przystosowane do kąpieli, jednak na ten cel brakuje ciągle pieniędzy i konkretnych projektów. Dlatego do dziś górki są nieco dzikie. Po katastrofie która miała miejsce 10 kwietnia 2010 radni dzielnicy chcieli tu ustawić pomnik pary prezydenckiej. Ostatecznie pomysłu niezrealizowano . Powstał za to inny pomnik w formie głazu, a poświęcony on jest T.
Kościuszce. Odsłonięto go w 2011 roku. Serdecznie polecam ten teren do spacerów, jazdy rowerem, grillowania, a w zimę do jazdy na łyżwach, sankach a nawet na nartach.

„Górki” miały też swój udział w pewnym filmie. Była tu rozgrywana jedna ze scen filmu pt. „Nie ma róży bez ognia”. Bez problemu dojedzie się tu metrem, autobusem czy tramwajem. Ze stacji Marymont należy się kierować wzdłuż ulicy Włościańskiej, a później skręcając w ul. Braci Załuskich. Od przystanku Włościańska trzeba przejść przez parking supermarketu Simply. 


A w Google wpisać po prostu ul. Tołwińskiego.

#Bartek

 








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza