
Gdy już odwiedził stare kąty,
nacieszył się rodziną, niespokojny charakter, który wcześniej wygnał go za
Ocean w poszukiwaniu lepszego życia, skłonił go do poszukiwania okazji
pomnożenia majątku na ziemi, na której się wychował.
Najpierw pytał krewniaków, potem
znajomych, czy wiedzą o jakimś interesie w Warszawie, na którym dałoby się
zarobić szybko i, najlepiej, dużo. Jego pytanie było jak kamień rzucony w
odmęty warszawskiego życia - kręgi rozeszły się szeroko… .

Tak się przypadkiem złożyło, że
doktor Herbsthal zna odpowiednią osobę w magistracie i absolutnie
bezinteresownie, bo przecież gość w dom…, zgodził się pośredniczyć w
załatwieniu sprawy.
Przybysz z Ameryki już widział
oczyma duszy tłumy wokół źródełka, płacące brzęczącą monetą za każdy łyk wody.
Widział pawilony zdrojowe, łazienki, kawiarnie pensjonaty, a to wszystko na
ziemi, którą on miał w dzierżawie od miasta na trzydzieści lat! Furda opłata
dla magistratu, koszty zwrócą się dziesięciokrotnie jeśli nie stukrotnie!
Na wszelki wypadek poprosił
jednak o dzień do namysłu, a rano przekazał swoją, oczywiście pozytywną
decyzję, doktorowi. Ten obiecał skontaktować go z przedstawicielem władz i
rzeczywiście, po kliku dniach, przedstawił doktora Eustachego Porębę –
Ostrowskiego, przedstawiciela magistratu miasta stołecznego Warszawy.

W kilka dni później, u rejenta
Zabierzowskiego na Miodowej, umowę podpisano, przedstawiciel magistratu
Eustachy Poręba – Ostrowski kwotę 20 tysięcy złotych otrzymał, zaś pan Samuel z
radością pieścił w dłoniach podpisaną umowę, zaś następnego dnia, u tego samego
rejenta, miał otrzymać akt dzierżawy.

Pomógł go odszukać warszawski
Urząd Śledczy ale wtedy okazało się, że doktor Herbsthal nazywa się Rubin Kac,
a doktor Eustachy Poręba – Ostrowski nosi mniej szlacheckie nazwisko Mateusz
Kmiecik.
Obaj panowie trafili do aresztu
na Daniłowiczowską ale co do miejsca ukrycia „zainwestowanych” 20 tysięcy
złotych zachowali zgodne milczenie. Samuel Klein nigdy pieniędzy nie odzyskał…
.
Sprzedaż źródełka opisywała
warszawska prasa w roku 1937.
============
Budowa zdroju przy Cytadeli
rozpoczęła się w 1770 roku. Studnia nazywana jest także Zdrojem króla
Stanisława Augusta. W XVIII wieku cieszył się wielką popularnością - korzystali
z niego nie tylko podróżni, ale również okoliczni mieszkańcy Nowej Warszawy.
Niestety za wodę pitną trzeba było płacić.
*Arek*
To miejsce ma wielkie szczęście - jest nieco na zadupiu, więc nie pomazano go sprayami.
OdpowiedzUsuń